reaktywacja 2006-05-14 20:43:13

Każdy nasz dzień, choć pozornie taki sam, różni się od drugiego. Żaden poniedziałek nie jest taki sam, mimo że co tydzien mamy problem z powrotem do obowiązków po weekendzie. Z resztą, to nie ja odkryłam i nie tylko ja o tym piszę (a Szymborska?!). "Nic dwa razy się nie zdarza..." Tak minął mi pierwszy rok liceum. Pierwszy, i ostatni, raz byłam/jestem w Ia VII liceum ogolnokształcącego (zapewniam ,że zdam;p) nie żałuję, bo niby czego? Ale mam świadomość, że praktycznie nie ma ani wczoraj, ani jutro...Liczy się dziś i trzeba miec odwagę to przyznać.
To na tyle byłoby filozoficznego wstępu. A skąd natchnienie i powrót do świata wirtualnych wywnętrznień? Są ludzie, którzy nic nie wnoszą do naszego życia, przechodzą, idą dalej, czasem się ukłonią, popatrzą zobojętniałym wzrokiem. Sa tez tacy, którzy wzbudzają w nas uczucie ciekawości, zadumy, poprawiają nastrój i sprwiają, że nie tylko zastanawiamy się nad jej osobowościa, ale także inaczej postrzegamy siebie i innych. Chyba zaczynam rozumiec, jak to możliwe, że artysci czerpali natchnienie z człowieka.

Oby jak najwięcej ludzi, którzy dają nam to coś nieuchwytnego.

Tym miłym akcentem...

wiecej optymizmy każdego dnia:)

skomentuj (6)

?? 2004-08-29 12:38:12

zaczęłam ostatnio się zastanawiać w co ja tak właściwie wierze:|
...wierze w przyjaźń
...w miłość wierze (ale nie od pierwszego wejrzenia:P)
...wierze w oddanie i przywiązanie do drugiej osoby
...wierze w siłę umysłu i w to że mogę coś zrobić dla świata, choćby jako szary człowiek. bo czy to nie jest już "coś" jeżeli będę dobrą matką, dobrym obywatelem i człowiekiem?
wiadomo, że nie można zostać przy idei "jestem wiec to wystarczy" bo wtedy nie ma z nas żadnej korzyści, jesteśmy zwykłymi zjadaczami chleba i pochłaniaczami tlenu z powietrza, ale jesli naprawde będziemy chcieli coś zrobić jesteśmy w stanie to osiągnąc;]

no ale wracając tak do tej wiary:
to jesli chodzi o oja taką wiare powiedzmy "duchową" Bóg i te sprawy...to ja sama nie wiem
w biblii jest cos tam ze bóg jest za wszystko odpowiedzialny, że dał nam ten świat byśmy z niego korzystali itd.
że wszystko co sie dzieje dzieje sie za sprawa boga i z jego decyzji.
to ja juz nic nie rozumiem jesli on tak strasznie kocha człowieka (o ile wogóle istnieje) to po jaką cholere ludzie umierają na choroby, w wypadkach...nie mówie o śmierci ze starości, bo to dość naturalne, ale czeu rodza się chore dzieci? w biblii jest też, że jesli coś źle zrobimy bóg nas ukarze...czyli co ? te wszystkie choroby, śmierć, różne straszne zjawiska przyrody (powodzie, pożary, susza itp) to za kare?
czy to właśnie nie jest chore?
Qrde jak sie zaczęłam nad tym zastanawiać to zdałam sobie sprawe, ze nic nie rozumiem
a tak poza tym...skoro bóg nas tak kieruje i nic nie zależy od nas to po co my żyjemy zamknijmy oczy i zdajmy sie na boga...on i tak nas prowadzi nic od nas nie zależy i nie mamy kontroli nad swoim życiem;]
najłatwiej jest powiedzieć, ze tak musiało być kiedy ktoś umiera, albo że tak bóg chciał kiedy okradna mieszkanie, albo że to kara za coś tam kiedy rodzi sie chore dziecko...nie iwem jak wam ale mi to wszystko sie w głowie nie mieści i nie iwem co o tym wszystim tak naprawde onkretnego powiedziec
oke dośc przynudzania
pozdro 4@ll bo to juz ostatnia notka przed rokiem szkolnym...teraz bedą duuużo żadko nowe notki...wiecie 3cia klasa:P hehe pozdro :**

skomentuj (7)
Księga Gości
O MNIE
IMIE Iza, izuNia :P
WIOSENEK 17
ULUBIONY AUTOR N. Sparks...i paru innych by się znalazło
ULUBIONE ZDANIE "Nawet w obliczu śmierci przyjemna jest świadomość posiadania przyjacela"

inni błądzący
kajusek
areG
magda
k@czorek
hubert
lu
marysia
mikrusek
ziomalki
ewcik
mi$ka
zoonk
minako
karolina
kpn
natalcia
sylwia
izk@
P!KO
pitrek
karolka
amka
druga ewka
aśka
Ewcia